Warszawski ratusz rozpoczął wydawanie Kart w grudniu. Uprawniają one mieszkańców płacących podatki w mieście do zniżek m.in. na transport publiczny czy na wejścia do instytucji kultury. Aktualnie do programu przystąpiło ok. 50 podmiotów, z czego 1/3 do firmy prywatne.

Okazuje się, że im bardziej katalog ofert się rozrasta, tym coraz bardziej oryginalne pozycje tam się pojawiają. Dzięki Karcie Warszawiaka można uzyskać 50-procentową zniżkę w jednym z centrów psychologiczno-medycznych na konsultację psychologiczną, interwencję kryzysową czy warsztaty dla rodziców na temat zaburzeń odżywiania. Osoby skonfliktowane z rodziną mogą liczyć na 10-procentowy upust na ofertę mediacji w konfliktach rodzinnych takich jak rozwody, sprawy opiekuńcze czy spadkowe.

Pytamy rzecznika stołecznego ratusza, co przyświeca urzędnikom przy dobieraniu partnerów. – W urzędzie powołany został zespół roboczy, który prowadzi rozmowy z potencjalnymi partnerami. Nie narzucamy jakiejś linii, cieszymy się, że katalog firm powiększa się – mówi Bartosz Milczarczyk. A co jeśli do programu będzie chciał przystąpić np. klub go-go? Rzecznik twierdzi, że takie sytuacje nie miały miejsca, a nawet jeśli – ratusz nie zamierza wchodzić w partnerstwa z firmami, których działalność niektórym wydać się może kontrowersyjna.

Jak wynika z naszych informacji, tylko raz doszło do zgrzytów podczas rozmów z firmami. Jedna z firm, określana przez urzędników mianem "dużej sieciówki", chciała dołączyć do programu, ale na zasadzie wyłączności tzn. by inne firmy o podobnym profilu działalności nie mogły dołączyć do programu Karta Warszawiaka. Ratusz się nie zgodził, a sprawa jest w zawieszeniu.

Karta Warszawiaka cieszy się coraz większym zainteresowaniem mieszkańców. Jak podaje Zarząd Transportu Miejskiego, do tej pory złożono 170 tys. wniosków o jej wydanie, z czego 100 tys. przez internet. To do niedawna powodowało ogromne kolejki w punktach obsługi pasażerów. Nawet ci, którzy złożyli elektroniczny wniosek, na informację zwrotną musieli czekać po kilka tygodni.