Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podpisał wniosek do Ministerstwa Finansów o wypłatę ponad 30 tysięcy złotych ambasadzie rosyjskiej za szkody wyrządzone podczas Marszu Niepodległości 11 listopada. Szef MSZ'u skomentował na Twitterze, że Pseudopatriotyzm kosztuje. Ambasador Rosji Alexander Aleksiejew powiedział IAR, że w ten sposób Polska zrobiła to, co do niej należało. Tu nie ma mowy o żadnym geście, to jest zwyczajna kompensacja.

Ambasada Rosji oszacowała straty na ponad 10 tysięcy dolarów. Podczas Marszu Niepodległości teren placówki został obrzucony racami, petardami i kamieniami. O tym, ze budżet państwa pokryje koszty zniszczeń resort spraw zagranicznych informował w ubiegłym miesiącu.

Rzecznik MSW Marcin Wojciechowski tłumaczył, że z punktu widzenia prawa międzynarodowego doszło do naruszenia Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych. Oznacza to, że państwo odpowiada za dopuszczenie do sytuacji, że osoby fizyczne naruszają nietykalność misji dyplomatycznej. Polskie władze będą zabiegać o odzyskanie pieniędzy od sprawców strat. Najprawdopodobniej wystąpi o to Prokuratoria Generalna, do zadań której należy zastępstwo procesowe Skarbu Państwa przed sądami.