Marcin Lewandowski już na wstępie rozmowy z "Wprost" podkreśla, że nie jest obrońcą Mariusza Trynkiewicza, a pełnomocnikiem wyznaczonym z urzędu do reprezentowania go przed sądem. Jego obecność na sali sądowej jest przewidziana przez prawo. - Tak naprawdę moim klientem nie jest pan Trynkiewicz, ale państwo polskie - wyjaśnia.

Ten rzeszowski prawnik jest pierwszym adwokatem, który podjął się sprawy "szatana z Piotrkowa". Wszyscy, do których Okręgowa Rada Adwokacka w Rzeszowie zwracała się wcześniej, odmawiali. - Ciężar sprawy Trynkiewicza jest tak duży, że wielu adwokatów nie chce mieć z nią nic wspólnego - wyjaśnia. 

Jak dodaje nie tylko prawnicy różnicują i wartościują obronę z urzędu - robi to także samo państwo. Lewandowski przytacza stawki, na jakie może liczyć prawnik wyznaczony z urzędu w sprawach karnych, a jakie w sprawie np. matki starającej się o alimenty. W pierwszym przypadku jest to 420 zł + VAT oraz 20 proc. podstawy za każdą rozprawę, a w drugim - już tylko 60 zł + VAT.

Z drugiej strony Marcin Lewandowski jest przekonany, że jest wiele kancelarii, które przedstawiają Mariuszowi Trynkiewiczowi swoje oferty, m.in. związane z ochroną dóbr osobistych. 

CZYTAJ TAKŻE: "Wyrachowany manipulant, zimny zbrodniarz, IQ 121". Kim jest Mariusz Trynkiewicz? >>>