Odrzućmy lęk, zaufajmy nadzorowi. Tak były szef służby więziennej Paweł Moczydłowski komentuje sprawę Mariusza Trynkiewicza. Rzeszowski sąd zdecydował wczoraj, że morderca dzieci we wtorek będzie mógł wyjść na wolność. Ma być jednak objęty działaniami operacyjno-rozpoznawczymi. Paweł Moczydłowski podkreśla, że jeśli Mariusz Trynkiewicz opuści więzienie i tak będzie bardzo dokładnie kontrolowany. Trynkiewicz we wtorek wyjdzie na wolność dozorowaną. Będzie w nadzorze. Można powiedzieć, że będzie to postać szklanego więzienia, w którym będzie przebywał do ostatecznej decyzji sądu - ocenił były szef więziennictwa.

Moczydłowski podkreśla, że umieszczenie mordercy w specjalnym zakładzie leczniczym nie oznacza, iż nigdy nie opuści tego miejsca. Wskazał, że wokół muru otaczającego ośrodek jest dużo wysokich drzew i łatwo byłoby z niego uciec. Ponadto przypomniał, że w Niemczech przebywający w takich miejscach przestępcy mają prawo z nich okresowo wychodzić. To oznacza, że nie można wykluczyć, że po okresie leczenia psycholog lub seksuolog kiedyś uzna, że Trynkiewicz może wyjść na wolność. Wtedy również trafi pod specjalny nadzór, pod jakim będzie od wtorku - dodaje Moczydłowski.

Do czasu uprawomocnienia się postanowienia sądu o ewentualnej izolacji Trynkiewicz nie będzie mógł opuszczać kraju, musi też informować policję o każdym miejscu swego zamieszkania. Decyzja sądu nie jest prawomocna.