Zdaniem Pawła Moczydłowskiego sprawa jest niewiarygodna. - Cele są przeszukiwane regularnie, szczególnie osób takich jak Trynkiewicz. To jest na ogół bardzo drobiazgowa kontrola. Nie wyobrażam sobie, aby takie niedopatrzenie miało miejsce - mówi.

Jak to jest możliwe? Gołąb mu przyniósł na kraty pornografię i kości ludzkie? To wygląda na prowokację. Można powiedzieć, że tonący brzytwy się chwyta - stwierdził w gazeta.pl były szef Służby Więziennej.

Nawet za komuny czegoś takiego nie robiono! Jeżeli to się zdarzyło to powinien za to polecieć minister sprawiedliwości, zastępca ministra odpowiedzialny za więziennictwo, dyrektor generalny Służby Więziennej, stosowny zastępca odpowiadający za ochronę w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej, dyrektor regionu, dyrektor więzienia, kierownik ochrony w tym więzieniu, wychowawca, oddziałowy i kto tam jeszcze za kontrolę tego odcinka jest odpowiedzialny. Powinna być miazga! To jest niebywałe, żeby takie coś się stało! - mówił Moczydłowski.