Przesłuchaliśmy kilkudziesięciu świadków i otrzymaliśmy opinie biegłych. Materiał dowodowy uzasadnił podejrzenie popełnienie przez Wojciecha G. czterech przestępstw - tłumaczy rzecznik prokuratury. Nie wyklucza jednak, że nowe dowody pozwolą postawić duchownemu dodatkowych zarzutów. Co konkretnie zarzucają śledczy? Prokurator zarzucił Wojciechowi G. dopuszczenia się innej czynności seksualnej i obcowanie płciowe z osobami poniżej 15 roku życia - dodaje rzecznik. Wśród zarzutów jest też ten o nagrywaniu pedofilskich filmów czy zdjęć. Więcej szczegółów prokurator nie chciał ujawnić by nie tylko nie zaszkodzić śledztwu, ale także by nie ujawnić tożsamości ofiar duchownego.

Ksiądz Wojciech G. nie przyznaje się do winy i nie chce składać wyjaśnień. Jako, że mężczyźnie grozi 12 lat więzienia i śledczy boją się, że może próbować mataczyć, wystąpili do sądu o trzymiesięczny areszt.

Policjanci zatrzymali księdza Wojciecha G. wczoraj w jednej z podkrakowskich miejscowości. Przeszukali też dom, jednak nie znaleźli komputera i komórki, które przywiózł on z Dominikany. Według informacji prokuratury, duchowny mówił znajomym, że elektroniczne gadżety sprzedał. 

Śledztwo trwa od września 2013 na podstawie informacji z Dominikany. Władze wyspy badały sprawę byłego nuncjusza apostolskiego, abp. Józefa Wesołowskiego. W trakcie dochodzenia okazało się, że w pedofilię mógł też być zamieszany duchowny z miasteczka Juncalito. Ksiądz G. przekonuje, że nie ma nic wspólnego z pedofilią, a cała sprawa to zemsta kartelu narkotykowego.