To nie są Ukraińcy ranni w ostatnich walkach w Kijowie - wyjaśnia rzecznik placówki Jarosław Buczek. Są to osoby, które zostały ranne np. w styczniu i przyjeżdżają do Polski już po pierwszym leczeniu na Ukrainie.

My wykonujemy już takie końcowe czynności medyczne. Zakładam, że ci ludzie musieli zrobić miejsce dla bardziej poszkodowanych, stąd ich obecność w Polsce - podkreśla Jarosław Buczek. 

Rzecznik szpitala dodaje, że leczeni u nich pacjenci z Ukrainy nie są w ciężkim stanie, ich życie nie jest zagrożone. Głównie są to osoby z urazami okulistycznymi i ortopedycznymi. - Nie mieliśmy żadnego przypadku ran postrzałowych z ostrej amunicji - dodaje Jarosław Buczek.

Jedna z przywiezionych osób była postrzelona w oko gumowym pociskiem. Większość okulistycznych pacjentów zostało poszkodowanych przez granaty hukowe, które eksplodowały w ich bezpośrednim sąsiedztwie. To mężczyźni w sile wieku od dwudziestu do czterdziestu lat - dodaje rzecznik.

W Centralnym Szpitalu MSW przebywa też trzech wcześniej przywiezionych tu ukraińskich pacjentów. W sumie w placówce leczonych było kilkanaście osób z Ukrainy. Większość już opuściła szpital.