Mężczyzna, który podawał się za pracownika Kancelarii Premiera i nagrał słynną rozmowę w sprawie Amber Gold z prezesem sądu w Gdańsku, Ryszardem Milewskim, został zatrzymany we Wrocławiu - informuje tvn24.pl. Śledczy z Zielonej Góry ścigali go listem gończym, bo Paweł M. nie stawiał się na przesłuchania. Teraz chcą postawić mu listę zarzutów - dotyczą one płatnej protekcji, usiłowania oszustwa, podrobienia dokumentów, podstępnych zabiegów w celu oskarżenia innej osoby i podawania się za funkcjonariusza publicznego.

>>>Taśmy "GPC" ws. Amber Gold. Jak prezes sądu spotkanie z Tuskiem ustalał

Wszystkie te zarzuty mają związek ze sprawą sędziego Ryszarda Milewskiego. Za te przestępstwa grozi mi do 8 lat pozbawienia wolności - tłumaczy w tvn24.pl Grzegorz Szklarz, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Zielonej Górze. Śledczy nie chcą jednak dokładnie opisać przestępstw, których ponoć dopuścił się mężczyzna. W tej chwili jest to objęte tajemnicą śledztwa - dodaje Szklarz.