W tym czasie w hotelu w centrum Krakowa przebywali ministrowie spraw wewnętrznych państw Unii Europejskiej i prokurator generalny USA.

W trakcie zabezpieczenia szczytu przez Biuro Ochrony Rządu do recepcji przyszło trzech mężczyzn. Zażądali wydania kluczy do pokoju, który wcześniej wynajęli. Recepcjonistka zaproponowała im jednak inny, ze względu na odbywający się w hotelu szczyt. Mężczyźni się nie zgodzili, dlatego wezwano agentów BOR. Wtedy trzej panowie wyciągnęli legitymacje CBŚ i GROM-u. Powiedzieli, że wykonują "czynności operacyjne". Borowcy pozwolili im więc zająć pokój w strefie bezpieczeństwa - pisze RMF FM.

Gdy w końcu ktoś z obstawy szczytu sprawdził, kim są mężczyźni, wyszło na jaw, że służą w warszawskim CBŚ i GROM-ie i ochraniają ważnego świadka, ale po godzinach pracy. Policjantów natychmiast odesłano do stolicy.

Obaj policjanci zostali zwolnieni z CBŚ i teraz pracują w małych komisariatach - poinformował rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Sokołowski. Rzecznik dodał, że wobec nich toczą się także postępowania dyscyplinarne.