Jak podaje "Gazeta Wyborcza" mowa o policjancie, który przez 17 lat służył w śląskiej policji, w tym ostatnio w elitarnej jednostce zajmującej się w zatrzymaniach najgroźniejszych
przestępców. Dwa lata temu odszedł na emeryturę - z powodu złego zdrowia. 

Teraz domaga się pieniędzy za straty moralne, zdrowotne i finansowe. Wskazuje przy tym na molestowanie seksualne - szef miał go spić, a następnie doprowadzić do innej czynności seksualnej. Jednym z powodów ma być także postrzał w głowę przez jednego z oficerów.

Miało do niego dojść podczas desantu komandosów, ale po incydencie dowódca kazał napisać w raporcie, że ten się przewrócił na schodach. Po procesie oficer, który go ranił, został skazany i odszedł z policji. Mężczyźnie wypłacono z kolei blisko 8 tys. zł.

Wątek dotyczący postrzału komenda odrzuciła, a ten odnoszący się do molestowania seksualnego skierowała do prokuratury.