To był jeden, wielki koszmar, tak wydarzenia z niedzielnego wieczoru na drodze Nowy Tomyśl - Zbąszyń komentuje pasażer samochodu zatrzymanego przez pijanego byłego wiceministra. Pan Piotr wraz z żoną i 8-letnim synem jechali późnym wieczorem w stronę Zbąszynia. W pewnym momencie drogę zajechało im osobowe BMW, z którego wysiadał mężczyzna w piżamie z bronią w ręku. Padło kilka strzałów. Później okazało się, że strzelał Zbigniew R., były wiceminister MSWiA. 

Rodzinę, która jechała samochodem zatrzymywanym przez byłego wiceministra, udało się odnaleźć reporterowi Radia Merkury Krzysztofowi Sadowskiemu. Mężczyzna opowiada, że cały czas był w kontakcie z policją. Auto prowadziła jego żona. Funkcjonariusze skierowali ich w stronę, gdzie znajdował się patrol policji. Jak dodał, 8-letni syn był przerażony sytuacją i płakał.

Na razie nie ma prokuratorskich zarzutów wobec 39-letniego Zbigniewa R. Czekamy na informacje, czy stan jego zdrowia pozwala na dalsze czynności z jego udziałem - powiedziała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur - Prus. Zbigniew R. od wczorajszego wieczora przebywa w szpitalu w Poznaniu. Wcześniej trzeźwiał w NowymTomyślu. Po zbadaniu krwi na zawartość alkoholu okazało się, że miał ponad półtora promila alkoholu .

Zbigniew R. jest obecnie na policyjnej emeryturze. W 2007 roku przez prawie 3 miesiące był podsekretarzem stanu w ministerstwie spraw wewnętrznych i administracji. Odpowiadał m.in za policję straż graniczną, biuro ochrony rządu i Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.