Wiadomo, że do wypadku doszło w środku nocy. Czwórka znajomych - trzech mężczyzn i kobieta  wracała z urodzin. Wszyscy byli pijani. W pewnym momencie kierowca stracił panowanie nad autem, zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Auto dachowało.

Ranna została tylko kobieta - wypadła przez szybę do pobliskiego rowu. Choć była nieprzytomna, żaden nie udzielił jej pomocy. A pijani mężczyźni, wśród nich był także chłopak dziewczyny, wrócili do domów.

Ciało młodej kobiety znalazł dopiero następnego dnia ojciec kierowcy. W jej ręku znaleziono telefon komórkowy - miała próbować skontaktować się z babcią, jak ustalili biegli.

Policja zatrzymała wszystkich trzech mężczyzn. Ujawniono, że kierowca miał blisko 1,6 promila alkoholu.