Jak podaje kontakt24 funkcjonariusze tłumaczyli się, że zostali wezwani do innej interwencji w tej samej okolicy, a przed sklep trafili przez pomyłkę. I nie pomogli w obywatelskim zatrzymaniu.

Już z daleka widziałem, że coś się dzieje, widziałem zbiegowisko. Gdy byłem bliżej, zobaczyłem mężczyznę siedzącego na innym - relacjonuje autor nagrania, które można zobaczyć na portalu kontakt24.tvn24.pl.

Policjanci odjechali zostawiając obu mężczyzn w towarzystwie przypadkowych przechodniów. Przed odjazdem zapewnili, że na miejsce przyjedzie zaraz następny patrol. Potem na miejsce, zamiast "następnego patrolu", wróciła... ta sama para funkcjonariuszy i dopiero wtedy doszło do policyjnej interwencji.

Postawa policji zbulwersowała świadków zdarzenia. O sprawie poinformowano ich przełożonych.

Komendant Miejski Policji zdecydował o wszczęciu postępowania wyjaśniającego, który przeprowadzi wydział kontroli. Pozwoli ono ustalić, jakie nieprawidłowości się pojawiły. W zależności od oceny będą wyciągnięte konsekwencje dyscyplinarne powiedziała Joanna Kącka, rzecznil Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Nie wyobrażam sobie, aby w takiej sytuacji patrol nie podjął przynajmniej wstępnych czynności. Osoby, które wezwały policję, nie otrzymały pomocy, jakiej oczekiwały. Jest to sytuacja nie do przyjęcia. Oczekujemy od policjantów, aby w określonych sytuacjach reagowali w odpowiedni sposób - dodała