Dziewczynki zginęły na miejscu, a kierowcę udało się złapać kilka godzin po zdarzeniu. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień - informuje portal tvn24.pl.

Jak poinformowała Prokuratura Rejonowa w Łukowie, Mariuszowi P. postawiono trzy zarzuty: spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia, nieudzielenie pomocy ofiarom potrącenia i prowadzenie pod wpływem alkoholu, mimo zakazu prowadzenia pojazdów.

Pasażer samochodu, który również był w poniedziałek przesłuchiwany w prokuraturze, usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy poszkodowanym. - Złożył wyjaśnienia w których stwierdził, że był pasażerem samochodu marki seat cordoba. Dodał, że nie powiadomił właściwych służb o wypadku, bo nie miał telefonu, a opuścił miejsce zdarzenia, gdyż byli tam już inni ludzie - poinformowała w komunikacie prokuratura.

Do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem. 46-letni Mirosław P., wracał ze sklepu monopolowego, w samochodzie wiózł znajomego. W Zastawiu seat którym jechali wpadł na dwie dziewczynki.

Po wypadku obaj mężczyźni uciekli z miejsca zdarzenia. S. został zatrzymany kilkanaście minut później. Badanie wykazało w jego organizmie ponad 3 promile alkoholu. Kierowca wpadł po siedmiu godzinach poszukiwań. W chwili zatrzymania miał 1,2 promila. Obaj trafili do policyjnego aresztu. Sprawca, już wcześniej stracił prawo jazdy za jazdę na podwójnym gazie.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Mirosław P. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Prokurator Rejonowy w Łukowie jeszcze dziś wystąpi z wnioskiem do miejscowego Sądu Rejonowego o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na 3 miesiące.