To scenariusz, który rozważa Ministerstwo Rolnictwa, realizując w ten sposób postulaty samorządów. Obowiązkowe czipowanie może wejść w życie już w przyszłym roku.

Szacuje się, że w polskich gospodarstwach domowych żyje nawet 7 mln psów. Niemal drugie tyle zwierząt nie ma właściciela. Koszty wyłapywania zdziczałych bezpańskich zwierząt ponoszą gminy. Dlatego namawiają rząd do zdecydowanych działań, które pomogą kontrolować sytuację, a także zwiększą odpowiedzialność właścicieli.

Szykuje się przełom w tej sprawie. Rząd zamówił już ekspertyzy dotyczące wykonalności systemu rejestrowania psów i ich identyfikacji. – Badania będą podstawą do podejmowania decyzji dotyczących budowy takiego systemu i przygotowania koniecznych zmian legislacyjnych – wyjaśnia Iwona Chromiak z biura prasowego resortu rolnictwa. Analizy przygotowują trzy firmy wybrane w przetargu zorganizowanym przez ministerstwo. Mają na to czas do końca października.

Oficjalnie jeszcze nie wiadomo, z czego byłoby finansowane czipowanie psów i utrzymywanie centralnego rejestru. Ale gminy mają pomysł – z kieszeni właścicieli. Płaciliby oni za czipowanie zwierzaka u weterynarzy (dziś to koszt rzędu 70–100 zł), a w dodatku gminy mogłyby wreszcie egzekwować od nich trudno dziś ściągalny podatek od psów.

Samorządowcy cieszą się, że resort podjął wreszcie jakieś działania. – U nas psy są wyłapywane, utrzymywane przez schronisko, ale to kosztuje dużo pieniędzy i nie załatwia problemu bezpańskości. Gdyby wprowadzić centralną ewidencję, odpowiedzialność właścicieli byłaby wymierna i znacznie większa – podkreśla Mirosław Lech, wójt gminy Korycin.