Są to nowe, nieustabilizowane wały - mówił dziennikarzom dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Janusz Skulich. Chodzi o odcinek od Zawichostu w dół rzeki, przez Annopol, gminę Zalesie, powiat Opole Lubelskie, aż po Kazimierz Dolny i Puławy.

Choć po przyjściu fali wezbraniowej nie doszło do przelania wałów, to zagrożenie powodziowe dla Sandomierza nie minęło. Dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa podkreślał, że w nocy doszło do kilku przesiąków, co było skutkiem oddziaływania ogromnych mas wody na wały.

Jak powiedział, fala jest bardzo długa, bo sięga od Annopola po Sandomierz i obecny poziom wody będzie się utrzymywał jeszcze przez dobę.

Obniżenie go do stanów alarmowych, możliwe będzie w środę rano.

Janusz Skulich mówił też, że na wałach w Sandomierzu pracuje grupa 1000 osób: strażacy, policjanci i wojsko.