Prokuratura nie zgadza się z oceną ministerstwa sprawiedliwości, dotyczącą działań śledczych i ABW w redakcji tygodnika "Wprost". CZYTAJ WIĘCEJ o tym, jak minister sprawiedliwości zganił prokuraturę za akcję "Wprost" >>>

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur oświadczyła, że resort sprawiedliwości w swojej informacji nie wskazał żadnego przepisu kodeksu postępowania karnego, który zostałby naruszony. 

Prokurator zdecydował o przeszukaniu pomieszczeń redakcji tygodnika "Wprost" w celu znalezienia rzeczy w postaci wszystkich nośników, zawierających treści rozmów prowadzonych przez gości restauracji Sowa i Przyjaciele oraz restauracji Amber Room, przekazanych dziennikarzom "Wprost" - tłumaczyła Renata Mazur.

Jak wyjaśniała, prokurator nie miał zamiaru zabezpieczać wszystkich komputerów ani wszystkich nośników znajdujących się w redakcji. Nawet nie przystąpił do takich czynności - podkreśliła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Jak mówiła, chodziło o uzyskanie kopii binarnych.

To kopia informacji zawartej na pierwotnym nośniku, która byłaby wykonywana w ten sposób, że dziennikarze "Wprost" mieliby możliwość śledzenia na monitorze przebiegu kopiowania - zaznaczyła Renata Mazur. 

Rzeczniczka prokuratury podkreśliła, że prokurator mógł bez problemów przekazać nośnik, znajdujący się w zalakowanej kopercie, do kancelarii tajnej sądu. W tym miejscu są przechowywane materiały stanowiące tajemnicę państwową - dodała Renata Mazur. Jak powiedziała, przekazanie nośników do sądu mogłoby się odbyć także w weekend, gdyż wtedy pracują sędziowie dyżurni. 

Renata Mazur powiedziała, że na początku przyszłego tygodnia prokuratura upubliczni film z działań śledczych w redakcji tygodnika "Wprost". 

CZYTAJ WIĘCEJ: "Wprost" opublikował całą rozmowę Belki z Sienkiewiczem. Rozmawiają o fuzji banków. WIDEO>>>