- Dla poprawy sytuacji rodzinnej, konieczne jest skierowanie jej członków dobycia terami psychologicznej. Celem ukierunkowania rodziców na właściwe zachowania wobec dzieci, uświadomienia sobie błędów i wyciągnięcia lekcji na przyszłość - mówiła sędzia Natasza Czarny, która podkreślała, że wyrok nie jest karą dla rodziny, lecz formą pomocy.

Państwo Bajkowscy na podjęcie terapii mają miesiąc. Podobnie ich dzieci. Jak zdecydował sąd, każdy członek rodziny powinien spotykać się z psychologiem indywidualnie.

Emocje rodziców budził nie wyrok, lecz jego uzasadnienie. Jak stwierdził sąd, państwo Bajkowscy mają duże problemy wychowawcze oraz emocjonalne, a w ich domu miało dochodzić do przemocy wobec chłopców zarówno stosowanej przez ojca, jak i przez matkę. Monika i Bartosz Bajkowscy uważają uzasadnienie za krzywdzące dla nich i dzieci.

- Jestem bardzo zirytowany i sfrustrowany - mówił Bartosz Bajkowski. - Dla mnie niezrozumiałe jest uzasadnienie mówiące, że jestem nieczuła, nie przytulam dzieci i nie okazuję im miłości - dodawała Monika Bajkowska. 

Mecenas Barbara Sczaniecka reprezentująca przed sądem państwa Bajkowskich zaznaczała, że sam wyrok nie jest krzywdzący dla rodziny, ponieważ dzieci pozostaną w domu. Dlatego adwokat będzie zachęcała państwa Bajkowskich do nieskładania apelacji. 

Sprawa Bartosza i Moniki Bajkowskich toczy się od 2010 roku. Sąd został zawiadomiony o przemocy w rodzinie przez psychologów, po tym jak rodzicie przerwali ponadroczną terapię, na którą sami się zgłosili. Wtedy, sąd nakazał odebranie dzieci rodzicom i umieszczenie ich w domu dziecka. Po tym jak ojciec trójki chłopców ponownie podjął terapię, dzieci mogły wrócić do domu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Sąd zniszczył rodzinę Bajkowskich? Prokuratura potwierdza: Przemocy nie było