Polską armię ubiorą Chińczycy. Resort obrony rozstrzygnął przetarg na dostawę mundurów. Wygrała go co prawda europejska firma, ale jest ona powiązana z chińskimi gigantami odzieżowymi. Komandor Janusz Walczak z ministerstwa obrony nie widzi nic niepokojącego w tym, że polscy żołnierze będą chodzić w mundurach "made in China". Oficer tłumaczy, że jest wolny rynek i każdy przedsiębiorca zarejestrowany w Unii Europejskiej miał prawo stanąć do tego przetargu. Siły Zbrojne nie wymagają od oferenta spowiadania się z tego, gdzie będą poszczególne elementy zamówienia realizowane oraz z jakimi kooperantami dana firma współpracuje.  Poza tym - jak podkreśla wojskowy - akurat zwycięska firma szyje również dla wielu znanych marek odzieżowych z Europy i raczej nie wchodzi tu w grę kiepska jakość wykonania.

Komandor Walczak dodaje, że ministerstwo chętnie zamówiłoby mundury u krajowych producentów. Niestety nie zaoferowali oni w przetargu tak atrakcyjnej ceny. Zwycięzca przetargu zaoferował uszycie munduru - wraz z trzyletnią gwarancją - za niecałe 200 złotych. Polskie firmy za podobną usługę oferowały średnio o ponad 5 procent więcej.  Rozstrzygnięcie przetargu nie podoba się krajowym dostawcom. Nieoficjalnie mówią, że trudno konkurować z firmą, która ma szwalnie w Chinach.  Wynik przetargu niepokoi też wielu ekspertów. Publicysta wojskowy Andrzej Walentek uważa, że uzbrojenie i wyposażenie dla polskiej armii - nawet tak banalne, jak mundury - powinno być dostarczane jednak z rodzimego sektora zbrojeniowego. Walentek przypomina, że pieniądze na mundury pójdą z polskiego budżetu, czyli z podatków nas wszystkich. Wobec tego byłoby wskazane jak najwięcej kupować na rynku krajowym.

Rozumieją to w wielu państwach na świecie - podkreśla ekspert. W USA na przykład większość wyposażenia dla armii jest kupowana na miejscu. A jeśli dane zamówienie dostarcza zagranicza firma - nawet tak zaawansowane jak śmigłowce - to produkcja musi się odbywać na terenie Ameryki. Publicysta przypomina, że niedawno wyszło na jaw, że pewne komponenty do silników w samolotach F-15 są produkowane w Chinach. Wywołało to w Stanach Zjednoczonych "polityczną burzę".  Polski resort obrony na mundury z chińskim rodowodem ma zamiar wydać około 40 milionów złotych. Zamówienie przewiduje dostawę kilku olbrzymich partii mundurów w wersji zimowej i letniej do końca tego roku. W sumie zwycięska firma uszyje ich blisko 160 tysięcy sztuk.