5 lat temu w trakcie porodu lekarka zdecydowała o przecięciu jajowodów kobiety. Po zabiegu Barbara K. tłumaczyła, że zrobiła tak dla dobra pacjentki dlatego, że podczas kolejnej ciąży macica mogłaby pęknąć.

Lekarz była pewna, że Wioletta Szwak wyraziła na to zgodę. Ta jednak złożyła podpis tylko pod zgodą na cesarskie cięcie. Prokuratura dwukrotnie umarzała sprawę. Trafiła ona do sądu dopiero po wniesieniu prywatnego oskarżenia Wioletty Szwak przeciwko ginekolog.

Sąd rejonowy w Szamotułach skazał lekarkę na rok więzienia w zawieszeniu. Od tego wyroku odwołali się zarówno obrońcy lekarki, prokuratura jak i oskarżyciel posiłkowy. Adwokaci kwestionują bezstronność powołanych w procesie biegłych.

Jeden z opiniujących sprawę wrocławskich profesorów podpisał deklarację wiary, co zdaniem obrońcy lekarki, kładzie cień na bezstronność opinii sądowej. Z kolei pełnomocnik poszkodowanej złożyła apelację domagając się od skazanej lekarki 10 tysięcy złotych zadośćuczynienia i przeprosin.

Wyrok w sprawie lekarki zapadnie za tydzień we wtorek.