To ostateczne zakończenie sprawy śledczego z Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ, który w ubiegłym roku analizował sprawę namalowanej na budynku swastyki. Ostatecznie odmówił wszczęcia śledztwa, argumentując, że znak ten wcale nie musi być kojarzony z faszyzmem. Napisał, że w Azji jest on uznawany za symbol szczęścia. 

Sprawa odbiła się szerokim echem w całym kraju, a stanowisko stracił szef okręgówki. Tymczasem prokurator, który pisał o symbolu szczęścia, wciąż w niej pracuje. I nie wygląda na to, by miało się to zmienić. Rzecznik prasowy białostockiej apelacji w rozmowie z "Kurierem Porannym" przyznał, że nie będzie odwołania od decyzji sądu przy Prokuraturze Generalnej.

Po serii doniesień medialnych Białystok zaczął być kojarzony z występkami na tle rasistowskim. To właśnie tam podpalano drzwi mieszkań należących do uchodźców z Czeczenii czy polsko-hinduskiego małżeństwa. Słynne słowa wypowiedziane przez byłego już szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza "Idziemy po was" skierowane były do shinheadów właśnie z Białegostoku. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Rasiści podpalili im mieszkanie. "Strach wykańczał nas psychicznie" >>>