O godzinie 15 między stacjami Kalety i Koszęcin w odległości 200 metrów od siebie zatrzymały się dwa pociągi. Maszynista Kolei Śląskich wyjeżdżając ze stacji, gdy zauważył na torze drugi skład stojący pod semaforem, zatrzymał swój pociąg - mówi portalowi Kontakt24 Maciej Dutkiewicz, rzecznik PKP PLK. Okazało się bowiem, że po tym samym torze jechał od strony Lublińca pociąg towarowy. Zdaniem rzecznika PKP PLK życie pasażerów nie było zagrożone. Dyżurny ruchu już został odsunięty od pracy, a specjalna komisja sprawdza, dlaczego pociąg Kolei Śląskich trafił na zajęty tor.

Na miejscu pojawili się policjanci. Sprawdzili trzeźwość maszynistów i dyżurnego ruchu. Badanie u nikogo z nich nie wykazał alkoholu. Pasażerowie są całą sytuacją oburzeni. - Jak można doprowadzić do takiej sytuacji? Czekaliśmy około 20 minut i poszliśmy do stacji, która znajdowała się jakieś 500 metrów dalej - mówili.

ZOBACZ TAKŻE: Zakończono śledztwo w sprawie katastrofy kolejowej pod Szczekocinami >>>