3 miesiące aresztu dla Mirosława R. i Dariusza L. - biznesmenów z Warszawy i Poznania. Krakowska prokuratura zarzuca im pomocnictwo w uprowadzeniu i zabójstwie poznańskiego dziennikarza śledczego Jarosława Ziętary w 1992 roku. Nie przyznali się do winy, ale w prokuraturze składali obszerne wyjaśnienia.
Sąd przychylił się do wniosku śledczych, którzy twierdzą, że Mirosław R. i Dariusz L. mogliby mataczyć w śledztwie. Piotr Kosmaty, prokurator prowadzący tę sprawę, w rozmowie z reporterem Radia Kraków nie wykluczył kolejnych zatrzymań.

Nieoficjalnie wiadomo, że Dariusz L. i Mirosław R. mieli pracować dla Aleksandra G. - byłego senatora i jednego z najbogatszych Polaków. Aleksander G. , zatrzymany już wcześniej, usłyszał już zarzut podżegania do zabójstwa Jarosława Ziętary. Wszystkim trzem grozi od ośmiu lat więźnia do nawet dożywocia.

Dziennikarz Jarosław Ziętara 22 lata temu zaginął w drodze do pracy. W 1998 roku poznańska prokuratura uznała, że Ziętara został uprowadzony i zamordowany. Rok później śledztwo umorzono, bo nie udało się odnaleźć ciała. Trzy lata temu śledztwo zostało podjęte na nowo przez krakowską prokuraturę. Do tej pory nie udało się odnaleźć zwłok dziennikarza. We wrześniu Prokuratura Apelacyjna w Krakowie opublikowała wizerunek rosyjskojęzycznego mężczyzny, który mógł mieć związek ze śmiercią Jarosława Ziętary. Prokuratorzy w sprawie morderstwa sprzed ponad 20 lat nie wykluczają kolejnych zatrzymań. Śledztwo chcą zakończyć pod koniec tego roku. 

ZOBACZ TAKŻE: Są zarzuty dla zatrzymanych w sprawie Jarosława Ziętary>>>