W rozmowie z reporterem RDC przekonują, że rządzący bardziej troszczą się o osoby, które wożą pasażerów bez stosownych licencji i pozwoleń niż o nich.

Mamy dwa światy: "nasz", taksówkarzy, którzy są zobowiązani do przestrzegania wszelkich możliwych przepisów, ponoszenia kosztów legalizacji wszystkich niezbędnych urządzeń oraz świat w którym hulaj-dusza piekła nie ma  - tłumaczą protestujący.

Taksówkarze skarżą się, że w przeciwieństwie do prywatnych przewoźników, są oni wnikliwie kontrolowani przez urząd skarbowy i wszystkie możliwe służby mundurowe.

Protestujący taksówkarze chcą by licencja taksówkarska była przypisywana do danej osoby a nie do całej firmy, powrotu do limitów licencji oraz karania pośredników uczestniczących w procederze nielegalnego świadczenia usług przewozu osób.

Taksówkarze przejechali ulicami Łazienkowską, Wiejską, Matejki i Alejami Ujazdowskimi. Zapowiedzieli też ostrzejsze protesty w przyszłym roku jeśli rządzący nie spełnią ich postulatów.

CZYTAJ TAKŻE: Uber debiutuje w Polsce, a w Niemczech właśnie dostał zakaz prowadzenia działalności>>>