Po jego zakończeniu dziennikarze i przedstawiciele delegacji nie mogli wyjść z terenu byłego obozu i wtargnęli do muzealnego budynku. Interweniowała ochrona. 

Według informacji z biura prasowanego muzeum, Włosi w nocy przebywali na terenie dawnego obozu Auschwitz już po zamknięciu jego bram. Otrzymali na to pisemną zgodę i byli umówieni byli z wartownikami, że zgodnie z ich życzeniem zostaną wypuszczeni przed północą. 

Gdyby te osoby podały dane, nie byłoby problemów, chociaż oczywiście naruszone zostało naruszone bezpieczeństwo. Przecież nie wchodzi się, zwłaszcza w tak szczególnym miejscu jak były obóz zagłady i miejsce pamięci, do zamkniętych budynków. Ale ponieważ odmówili wylegitymowania się, musieliśmy wezwać policję - takie mamy procedury - zaznacza Paweł Sawicki. Policja przez dwie godziny przesłuchiwali mężczyzn na terenie obozu. Następnie zabrali ich na posterunek. Włosi zostali wypuszczeni około 6:00 rano, po przesłuchaniu z udziałem tłumacza.

CZYTAJ WIĘCEJ: 70 rocznica wyzwolenia Auschwitz bez Pileckiego. Zapraszali w ostatniej chwili. KULISY >>>>

Teraz na portalach społecznościowych nie kryją oburzenia. Głos w tej sprawie zagrała polska ambasada w Rzymie. W oświadczeniu wydanym przez placówkę dyplomatyczną czytamy między innymi, że organizacja obchodów 70. rocznicy wyzwolenia byłego obozu Auschwitz-Birkenau wymagała wprowadzenia "drastycznie wzmożonych środków bezpieczeństwa".