Wiadomo, że za pancernymi drzwiami znaleziono dokumenty - czego one dotyczą tego komendant straży miejskiej w Bochni nie chce na razie zdradzać. Otwarcie stuletniej szafy pancernej w taki sposób, aby można było nadal jej używać, przysporzyło sporych trudności. Z zamkami zmierzyło się dwóch specjalistów.

Pierwszy współczesny Kwinto skapitulował po tygodniu pracy. Za to licencjonowany kasiarz, aby dostać się do środka potrzebował kilkunastu dni.

Wcześniej dotarł do dokumentów nieistniejącej już niemieckiej firmy, która wyprodukowała kasę. Za otwarcie wszystkich zamków otrzyma 2 tysiące złotych, choć przełamanie takich zabezpieczeń warte jest pięć razy tyle, ale specjalista otwarcie sejfu postawił sobie za punkt honoru i wyzwane zawodowe.

Stuletnia kasa teraz będzie służyć strażnikom miejskich z Bochni do przechowywania cennego sprzętu i dokumentów. 

ZOBACZ TEŻ: Napad, jak z sensacyjnego filmu. Policja szuka sprawców>>>