Lekarz świątecznej pomocy stwierdził u chłopca zapalenie oskrzeli i odesłał je do domu. W nocy dziecko zaczęło ciężko oddychać - i mimo, że matka próbowała umówić wizytę lekarską, to odesłano ją do przychodni. Tam, już na kolejną dobę lekarz przepisał antybiotyki i odesłał chłopca do domu.

W kolejnych godzinach stan dziecka się pogarszał - zaczęło mocno kaszleć i się dusić. Wezwano pogotowie, a reanimację musiał już rozpocząć dyspozytor. Ratownikom mimo prób, nie udało się uratować chłopca. Lekarz stwierdził zgon.

- Prokuratura Rejonowa w Kutnie zabezpieczyła dokumentację medyczną. Prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci 18-miesięcznego chłopca, który mimo wystawionego przez lekarza rodzinnego skierowania, nie został przyjęty do miejscowego szpitala - mówi tvn24.pl Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Szpital nie zabiera głosu w tej sprawie. 

CZYTAJ TEŻ: Czy lekarzom wolno mniej? Hipokrates kontra ekonomia >>>