System zwrotu VAT dla podróżnych jest kolejnym, po karuzelach podatkowych, sposobem na oszukanie fiskusa. O ile tam chodzi o miliony, a nawet setki milionów złotych wyłudzonego podatku, o tyle w przypadku Tax Free skala jest znacznie mniejsza.

Jak mówi Maja Koczewska-Bajda, inspektor w Izbie Skarbowej w Białymstoku, w ciągu ostatnich trzech miesięcy urzędy przeprowadziły pięć postępowań podatkowych związanych z wyłudzaniem VAT z wykorzystaniem tej procedury. Wykazały one stratę budżetu w wysokości miliona złotych.

Tak działa mechanizm

Zwrot VAT może dostać podróżny – cudzoziemiec z kraju nienależącego do Unii Europejskiej, który wywozi kupiony w UE towar o wartości co najmniej 200 zł.

Zwrotu VAT może dokonać uprawniony do tego sprzedawca lub, najczęściej, pośrednik prowadzący taką działalność. Sprzedawca wystawia paragon z VAT (np. stawką 23 proc.) oraz przekazuje nabywcy imienny dokument Tax Free, który określa kwotę zapłaconego podatku. Sprzedaż ewidencjonuje według stawki krajowej.

Na granicy (może to być również lotnisko) nabywca przedstawia dokumenty celnikowi, który, jeśli wszystko się zgadza, potwierdza wywóz towaru, stawiając pieczęć na dokumencie. Następnie nabywca musi udać się do pośrednika, który na tej podstawie oraz paragonu z kasy fiskalnej zwraca podatek.

Po otrzymaniu potwierdzenia wywozu towaru sprzedawca, który początkowo opodatkował go stawką krajową (np. 23 proc.), może ją zmniejszyć do 0 proc. VAT.

Jak oszukują

Jak tłumaczy Marta Szafarowska, doradca podatkowy i partner w MDDP, wyłudzenie opiera się na sfałszowanych dokumentach. Oszustwo może więc być popełnione przez wywożącego towar samodzielnie bądź razem ze sprzedającym.

Dorota Pokrop, doradca podatkowy i dyrektor w EY, zwraca uwagę, że w system zwrotu VAT zaangażowane są zwykle aż cztery strony: sprzedawca, nabywca, organ celny oraz podmiot dokonujący zwrotu, a cała procedura przebiega wyłącznie w formie papierowej.

– Te dwa czynniki powodują, że stosunkowo łatwo może dojść do fałszerstwa, np. pieczęci celnych i wyłudzenia VAT – stwierdza Dorota Pokrop.

Problemem jest również kontrola mrówek, czyli osób, które wielokrotnie przekraczają granicę tylko po to, aby uzyskać potwierdzenia celne, a potem wnieść z powrotem na terytorium Polski wcześniej zakupiony towar. – Nie ma obecnie żadnej ewidencji towarów wynoszonych przez takie osoby, więc nie można sprawdzić, czy wracają one do kraju – mówi ekspert EY.

Nie ma też górnego pułapu zakupów w systemie Tax Free ani wymogu, aby były one dokonywane na cele osobiste.

– Można więc sobie wyobrazić, że zakupy na dużą skalę, robione regularnie, mogą kreować istotną lukę VAT – przyznaje Dorota Pokrop.

O tym, że problem narasta, może świadczyć również uruchomiona pod koniec stycznia akcja urzędów kontroli skarbowej, Straży Granicznej i Służby Celnej pod kryptonimem „Jabłuszko”. Działania polegają na weryfikacji dokumentów podróżnych występujących o zwrot VAT w procedurze Tax Free i wymierzone są w oszustów wyłudzających VAT w handlu elektroniką. Maja Koczewska-Bajda wyjaśnia, że przestępstwo dotyczy głównie obrotu telefonami komórkowymi.

Walce z oszustwami w obrocie elektroniką ma służyć uchwalona w piątek przez Sejm nowelizacja ustawy o VAT. Zakłada ona m.in. objęcie telefonów i laptopów mechanizmem odwrotnego obciążenia VAT. Polega on na tym, że podatek od transakcji odprowadza nabywca, a nie sprzedawca.