W sumie odbiory techniczne trwały pół roku, mimo że początkowo władze miasta zapewniały, iż nie przekroczą dwóch miesięcy. Wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski, któremu podlega inspektorat tłumaczy, że tak ważne procedury, to nie wyścigi.

Przypomniał, że urzędnicy dopuszczający do użytkowania takie inwestycje ponoszą odpowiedzialność karną za ewentualne błędy lub za katastrofy spowodowane uchybieniami przy tego typu procedurach. Przyznał, że z jednej strony można było odczuć pośpiech związany z chęcią jak najszybszego uruchomienia inwestycji, ale z drugiej strony, wszystkie formalności musiały być dopełnione. 

Wojewódzki inspektor budowlany musiał przestudiować 840 tomów akt z danymi technicznymi i sprawdzić, czy zgadzają się one z rzeczywistością. Szef Inspektoratu Jaromir Grabowski przyznał, że to przez błędy w przesłanej dokumentacji, czas odbiorów znacznie się wydłużył. Podkreślił, że jeśli dostałby kompletne dokumenty, możliwe byłoby dopuszczenie inwestycji do użytku w ciągu miesiąca.

Dokumentacja była jednak pełna uchybień, które trzeba było wykryć, sprawdzić i poprawić. Zaznaczył jednak, że tego typu błędy, przy tak dużej inwestycji, nie są niczym nadzwyczajnym. 

Już dziś na drugiej linii metra rozpoczną się jazdy testowe. Sprawdzane będą przede wszystkim urządzenia ograniczające prędkość. Podczas testów pociągi muszą przejechać 5 tysięcy kilometrów. Mogą to zrobić w dwie-trzy doby. Potem dyrekcja Metra Warszawskiego zgłosi linię jako gotową do przewożenia pasażerów. W przyszłym tygodniu na drugiej linii odbędą się też ćwiczenia strażackie. 

Żaden urzędnik nie chce podawać konkretnej daty uruchomienia nowego połączenia. Jednak z ich wypowiedzi wynika, że pierwsi pasażerowie mogliby z niego skorzystać za kilka, lub kilkanaście dni. 

CZYTAJ TEŻ: Słuchaj, Polsko, bój się i drżyj. Żyj życiem warszawskich pseudosalonów >>>