3 marca 2012 roku czołowo zderzyły się dwa pociągi. Zginęło wtedy 16 osób, a 57 zostało rannych. Dziś protestujący ułożyli przed gmachem ministerstwa infrastruktury w Warszawie krzyż ze zniczy, przy którym ułożyli wiązankę kwiatów. W tej sposób zgromadzeni upamiętnili wszystkie ofiary katastrof kolejowych w Polsce. 

Zdaniem związkowców, zdecydowana większość wypadków jest spowodowana rażącymi zaniedbaniami zarządcy sieci kolejowej. Twierdzą oni, że sygnał zastępczy, czyli nadzwyczajne pozwolenie na jazdę po niewłaściwym torze jest nadużywane. To powoduje ryzyko czołowego zderzenia pociągów. Jeden ze składów, który brał udział w tragedii pod Szczekocinami, jechał właśnie na takim sygnale.

Kolejarze przytaczają zestawienia, z których wynika, że Polska pod względem bezpieczeństwa na torach jest jednym z ostatnich państw w Unii Europejskiej. Jeden z protestujących związkowców zauważył, że mamy coraz nowocześniejsze pociągi, ale sieć nie jest do nich przystosowana. Kolejarze uspokajają jednak i twierdzą, że doświadczeni maszyniści zapewniają bezpieczną podróż.

Z danych ministerstwa infrastruktury i rozwoju wynika jednak, że bezpieczeństwo na kolei znacznie się poprawiło. Od 2011 roku od jedną czwartą zmniejszyła się liczba wypadków na torach. Pociągi rzadziej jeżdżą na tak zwanych sygnałach zastępczych, a Urząd Transportu Kolejowego skutecznie wyłapuje maszynistów, którzy przekraczają normy czasu pracy.

CZYTAJ TEŻ: Sprytni chłopcy z bocznicy. Wszystkie przekręty w PKP >>>