Każdy, kto będzie chciał zastrzec swój numer telefonu, adres pocztowy lub mailowy będzie to mógł zrobić poprzez stronę www.listarobinsonow.pl. Jak dowiedział się dziennik.pl system ruszy w tym tygodniu. Inicjatorem jest Polskie Stowarzyszenie Marketingu SMB, czyli organizacja zrzeszająca podmioty korzystające na co dzień z baz danych. A nazwa nawiązuje do odciętego od świata Robinsona Cusoe ze słynnej powieści Daniela Defoe.

Konsument, który zarejestruje swoje dane kontaktowe w bazie danych Listy Robinsonów nie będzie otrzymywał komunikatów marketingowych od firm, które biorą udział w programie - zapowiada Paweł Wielkopolan z SMB. Obligatoryjnie listę mają stosować członkowie stowarzyszenia, ale do systemu dołączyć będzie mógł każdy, kto tylko wyrazi taką chęć. 

Podobne Listy, określane również jako m.in. "Mailing Preference Service" - MPS, "Telephone Preference Service" - TPS, lub "Do-not-call lists" funkcjonują na całym świecie jako jedno z głównych narzędzi ochrony konsumentów przed niechcianą komunikacją marketingową - tłumaczy Wielkopolan.

Idea zacna, można jej przyklasnąć. Ale nie ma pewności, czy system się u nas przyjmie. Zwłaszcza, że to nie pierwsza próba. Pomysł na polską Listę Robinsona był już testowany. Mało znana Fundacja Rozwoju i Ochrony Komunikacji Elektronicznej z Rybnika już prowadzi taki projekt w sieci. Także SMB ma własne doświadczenia w tym zakresie. Przednia lista robinsonów pod auspicjami SMB - w której można było zastrzec swój adres korespondencyjny - nie cieszyła się zbyt wielkim zainteresowaniem. Od 1996 roku swój akces zgłosiło jedynie 600 osób.

- Obawiam się, że samoregulacja nie jest najlepszym rozwianiem. W założeniach naszego projektu proponujemy umocowanie Listy Robinsonów w prawie. I odpowiednie sankcjonowanie przestrzegania zasad stworzonego systemu, z karami włącznie - mówi nam Tadeusz Aziewicz, poseł PO i były szef UOKiK, który zainicjował stworzenie odrębnej ustawy poświęconej problemowi niechcianego telemarketingu. Jego projekt utknął jednak w szeroko pojętych konsultacjach.

Jak uciec przed telespamem?

Od lat uważnie czytam klauzule pisane drobnym druczkiem, unikam jak ognia podawania swojego numeru telefonu, jeśli nie jest to konieczne, nie wyrażam zgody na przetwarzanie danych. I o dziwo przez lata udało mi się skutecznie obronić przed spamem oraz niechcianymi telefonami od telemarketerów. 

Aż do zeszłego miesiąca, kiedy nagle posypały się propozycje od znanej stacji radiowej - “Może Pan/i wygrać nawet 400 000 zł. Daj sobie szansę” i telefony od nachalnych sprzedawców. Pal licho, że dwa razy z rzędu dzwoniono z propozycją tego samego ubezpieczenia, mimo że odmówiłam im już za pierwszym razem. Gdy zadzwoniła pewna fundacja z pytaniem czy nie wesprę ich 1 procentem, powiedziałam: Dość!

Co robić w takiej sytuacji? O radę zapytaliśmy Generalnego Inspektora Danych Osobowych.

Zawsze w pierwszej kolejności powinniśmy skontaktować się z podmiotem, który wykorzystuje nasze dane osobowe - mówi nam Małgorzata Kałużyńska-Jasak z zespołu prasowego GIODO i dodaje, ze powołując się na art. 32 ustawy o ochronie danych osobowych powinniśmy go spytać, skąd ma nasze dane i na jakiej podstawie prawnej je przetwarza.

- Najlepiej taki wniosek ze względów dowodowych wysłać na piśmie - pocztą lub lub e-mailem. Administrator ma zaś obowiązek udzielić nam odpowiedzi w ciągu 30 dni, a jeśli tego zażądamy – musi to zrobić na piśmie - dodaje Kałużyńska-Jasak.

Poszłam za tą radą. Pracownica fundacji poinformowała mnie, że mój numer pozyskali od firmy DBMS. "Wujek Google" szybko podpowiedział, że DBMS to jedna ze znanych firm pozyskujących i administrujących bazami danych.

Na stronie firmy witają zdjęcia uśmiechniętych pracowników. Kampanię SMS-ową czy wysyłkę maili można sobie u nich zamówić online. Spółka chwali się też prestiżowymi nagrodami biznesowymi i na każdym kroku podkreśla, że stawia na profesjonalizm. Liczę, że  w tym przypadku zachowają się równie profesjonalnie. Piszę maila z pretensjami. 

Po godzinie dzwoni do mnie CEO firmy. - Proszę się nie martwić, pani numer zostanie usunięty z naszej bazy - uspokaja mnie Tomasz Dziobiak i obiecuje sprawdzić, jakim cudem numer w ogóle się w tych rejestrach znalazł. 

Odpowiedź dostaję już następnego dnia. Mój numer przejęto razem z 2,8 mln innych telefonów zgromadzonym w bazach danych konkurencyjnej firmy i kupionych przez DBMS w zeszłym roku.

- Każdy może się z nami skontaktować i wyrazić swój sprzeciw wobec przetwarzania danych osobowych. Cały proces usuwania z baz danych konkretnego klienta trwa tydzień - zapewnia Dziobiak i dodaje, że z ich punktu widzenia rekord (czyli właścicielach numeru), który w bazie znalazł się przez przypadek i nie życzy sobie przesyłania informacji marketingowych to nie jest dobry klient. - Firmy dziś chcą dotrzeć do osoby, która może być naprawdę zainteresowana ich produktem czy usługą, a nie do takiej, która się zdenerwuje - dodaje.

Tych zdenerwowanych ponoć wcale nie ma wielu. - Na 70 milionów wysyłek miesięcznie mamy jedynie średnio 50 reklamacji - mówi Dziobiak. 

To niewiele, zwłaszcza biorąc pod uwagę badania, z których wynika, że Polacy do telemarketingu - delikatnie mówiąc nie pałają entuzjazmem. Z raportu „Polskie Badania Marketingu Zintegrowanego” stworzonego przez MillwardBrown na zlecenie SMB wynika, że co trzeci klient, który odbiera telefon od telemarketera, nie wysłuchuje nawet jego oferty do końca, przerywa lub rozłącza się.

Dane mocno chronione

A co, jeśli telemarketer nie chce podać źródła i twierdzi, że dane zdobył ze źródeł powszechnie dostępnych?

Na mocy ustawy o ochronie danych osobowych mamy prawo żądać zaprzestania przetwarzania danych lub wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych. Jeśli bowiem dane zostały pozyskane nie bezpośrednio od nas, a my nie chcemy, aby podmiot, który je zdobył, wykorzystywał je lub udostępniał kolejnym podmiotom, możemy np. zażądać usunięcia naszych danych osobowych - tłumaczy.

Zgodę zawsze też można cofnąć. Zgodnie z art. art. 7 ust. 1 pkt 5 ustawy o ochronie danych osobowych, zgoda na przetwarzanie danych osobowych może być w każdym czasie odwołana.

Jeśli zaś osoba, której dane dotyczą, złoży sprzeciw na wykorzystywanie jej danych osobowych, a firma mimo tego wciąż się będzie z nią kontaktowała, to będzie to równoznaczne z naruszaniem przepisów ustawy, o czym osoba, której dane dotyczą, może poinformować GIODO, wnosząc stosowną skargę - mówi Kałużyńska-Jasak.

Dodaje, że jeśli chcemy cofnąć zgodę na przetwarzanie naszych danych, to informację tę musimy przekazać do każdego administratora danych oddzielnie. Firma, która handlowała naszymi danymi nie jest zobligowana do poinformowania podmiotów, że cofnęliśmy swoją zgodę.

Szczegółowe informacje, jakich formalności należy wówczas dopełnić, są dostępne na stronie internetowej GIODO.  

A na poprawę humoru obejrzyjcie film pod wiele znaczącym tytułem: Jak spławić telemarketera?