Do zbrodni doszło w grudniu 2012 r. w biurowcu na warszawskim Grochowie. Zanim prezes spółki rzucił się na wiceprezesa z nożem zdetonował granat. Jak mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Małgorzata Młodawska-Piaseczna, dwaj udziałowcy odkryli, że S. zatrudnił konkubinę i jej matkę w firmach związanych z drukiem czasopism.

Na spotkaniu udziałowcy nie kryli zaskoczenia i poinformowali go, że sprawa trafi do prokuratury. To zdaniem sądu była pobudka, która doprowadziła Cezarego S. do zbrodni.

Prezes miał przyznać wspólnikom, że ujawniona przez nich sprawa to jego błąd, ale zaraz potem wyjął granat i odbezpieczył go. Po wybuchu dwaj zakrwawieni członkowie zarządu wybiegli na korytarz, ale Cezary S. dogonił Zalewskiego i zaczął zadawać mu ciosy nożem w brzuch.

Dziś za tę zbrodnie sąd wymierzył mu 25 lat więzienia. Karę uznał za "właściwą i sprawiedliwą".

Obrońca Cezarego S mec. Majewski nie wykluczył apelacji ale decyzję ostateczną podejmie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. Rodzina Krzysztofa Zalewskiego z dziennikarzami rozmawiać nie chciała. Wyrok ogłosił pięcioosobowy skład przy jednym zdaniu odrębnym.

Krzysztof Zalewski w mediach, głównie prawicowych, występował jako ekspert w materiałach dotyczących katastrofy smoleńskiej. W 2011 r. startował do Sejmu z listy PiS w Warszawie; zdobył 439 głosów i nie uzyskał mandatu. WIĘCEJ NA TEN TEMAT>>>