Do stolicy przyjechali związkowcy OPZZ z całego kraju. Najliczniejsza grupa zawodowa to nauczyciele. Podczas manifestacji poszczególne branże mają przypomnieć swoje pracownicze postulaty. Wśród nich są: odmrożenie płac w sferze budżetowej, szybki wzrost płacy minimalnej do poziomu 50 procent przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. 

Związkowcy chcą również uzależnienia możliwości przejścia na emeryturę od stażu pracy wynoszącego 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn. Domagają się też między innymi zwiększenia wysokości progów dochodowych uprawniających do pomocy społecznej, bardziej sprawiedliwego, jak mówią, podziału wypracowanego dochodu narodowego oraz przywrócenia odpowiedzialności państwa za zdrowie obywateli.

Zdaniem niektórych polityków, dzisiejszy protest to element kampanii wyborczej.

Joachim Brudziński powiedział w radiowej Trójce, że dla PO każdy protest będzie traktowany jako część walki politycznej. Protest ma zawsze sens, gdy ludziom źle się dzieje - zaznaczył polityk.

Zdaniem Jarosława Kalinowskiego z PSL, jedną z przyczyn dzisiejszych protestów jest brak Komisji Trójstronnej. Włodzimierz Czarzasty z SLD powiedział, że Komisja Trójstronna nie funkcjonuje, bo związki zawodowe były podczas rozmów niepoważnie traktowane. 

W opinii Henryka Wujca z Kancelarii Prezydenta, uzgadnianie postulatów powinno odbywać się jednak drogą negocjacji. Jego zdaniem skoro nie ma komisji trójstronnej negocjacje może prowadzić Rada Dialogu Społecznego.

Tadeusz Cymański reprezentujący klub Zjednoczonej Prawicy uważa, że związkowcy nie osiągną wiele dzisiejszym protestem. Ten protest ma głębsze odbicie, bo polega również na krytyce propagandy i manipulacji, których jesteśmy świadkami - powiedział. 

Zdaniem Rafała Grupińskiego protest nauczycieli to przygotowanie do negocjacji takich jak na przykład karta nauczyciela. Ale są grupy zawodowe, które wcześniej powinny dostać podwyżki, jak chociaż pielęgniarki - dodał polityk PO. 

Protest nauczycieli rozpoczął się o godzinie 11:00 na parkingu przed Torwarem w Warszawie. Protestujący przejdą koło Sejmu, a następnie udadzą się przed siedzibę ministerstwa edukacji narodowej. Następnie nauczyciele spotkają się z pozostałymi manifestacjami, biorącymi udział w marszu gwiaździstym.
Do spotkania ma dojść przed Kancelarią Premiera.