Uczestnicy protestu protestowali pod kancelarią premiera i Sejmem. Mówili, że samorządy zaczynają traktować szkoły jak przedsiębiorstwa, które mają przynosić zysk. 

Przewodniczący oświatowej "Solidarności" Ryszard Proksa powiedział, że dzisiejszy protest w Warszawie to tylko jeden z elementów walki o lepszą płacę i pracę nauczycieli. Jego zdaniem, rząd nie dba o oświatę - Polska jest państwem, które na ten cel przekazuje najmniej PKB spośród krajów Unii Europejskiej.

- Polscy nauczyciele zarabiają najmniej w Europie - dodał Ryszard Proksa.

Do manifestujących wyszła minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska. Szefowa MEN powiedziała dokładnie to samo, co 10 dni podczas manifestacji nauczycieli skupionych ZNP.

- Skoro nie poczuliście dopływu do systemu 15 miliardów złotych, to dlaczego marzycie o tym, żeby dostać kolejne 3 miliardy, jesteście państwo jedną z nielicznych grup, która w latach 2008-2012 dostała podwyżki  - zaznaczała w przemówieniu, przerywanym okrzykami protestujących. 

Mimo wzburzenia demonstrujących nauczycieli, lider "Solidarności" Piotr Duda dziękował szefowej MEN za to, że miała odwagę, by wyjść do ludzi. Ministerstwo jednak zdania nie zmienia i stoi na stanowisku, że nie ma pieniędzy na postulowane 9-procentowe podwyżki od 2016 roku.

CZYTAJ TAKŻE: Kluzik-Rostkowska: Nauczyciel dyplomowany zarabia nieco ponad 5 tys. zł brutto>>>