Prokuratura zarzuca Pawłowi M. że mężczyzna chwalił się swymi wpływami w tajnych służbach, czy instytucjach państwa. Obiecał więc szefowi Amber Gold pomoc i zażądał za nią pieniędzy. Dostał, jak informuje Radio ZET, 4 tys. złotych, a domagał się jeszcze 17 tys. PLN. Akt oskarżenia dotyczy też fałszowania dokumentów - mężczyzna wysłał bowiem do gdańskiego sądu list, w którym podawał się za Tomasza Arabskiego. Za oba przestępstwa grozi mu po 8 lat więzienia. 

CZYTAJ WIĘCEJ: TAŚMY "GPC" ws. Amber Gold. Jak prezes sądu spotkanie z Tuskiem ustalał>>>

Paweł M. to autor słynnej prowokacji w gdańskim sądzie. Dwa lata temu zadzwonił do sędziego Ryszarda Milewskiego. Podawał się za pracownika kancelarii premiera i chciał zmian składu sędziowskiego oraz nowych terminów rozpraw w sprawie Amber Gold. Nagrania udostępnił prawicowej prasie. Twierdził, że chciał ujawnić mechanizmy władzy i działał w interesie publicznym.

ZOBACZ TAKŻE: Kto stoi za prowokacją wobec sędziego? Sprawca się ujawnia>>>