Prokuratorzy sprawdzą czy doszło do błędu w sztuce lekarskiej i kto jest za niego odpowiedzialny - mówi rzeczniczka prokuratury Małgorzata Klaus. Kodeks karny przewiduje karę do 3 lat więzienia, jeśli okaże się, że pacjent był narażony na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężki uszczerbek na zdrowiu.

Śledztwo rozpoczęto po publikacji Radia Wrocław. Później zawiadomienie do śledczych wysłała dyrekcja szpitala.

Doszło do karygodnego błędu, to nie ulega wątpliwości. Nie wiemy dlaczego tak się stało. Być może rutyna, być może zmęczenie. W każdym razie procedury nie zostały zachowane - przyznał prof. Romuald Zdrojowy, ordynator Kliniki Urologii i Onkologii Urologicznej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym.

W celu ustalenia przyczyn zdarzenia została powołana wewnętrzna komisja ds. wyjaśnienia sprawy i przeanalizowania realizacji procedur. Po zebraniu dodatkowych danych o przebiegu zdarzenia niezwłocznie poinformujemy prokuraturę. Sprawa została zgłoszona do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Dolnośląskiej Izby Lekarskiej - napisały władze szpitala w specjalnym oświadczeniu, które publikuje tvn24.pl.

CZYTAJ TAKŻE: Niemieccy lekarze uratowali Kacprowi nogę. Polscy chcieli ją obciąć...