Poszkodowany zarzuca policji zaniedbania, brak odpowiednich procedur i właściwego zabezpieczenia okupu. W 2001 roku porwano jego syna Krzysztofa. Dwa lata później - mimo przekazania okupu - młody mężczyzna został zamordowany. Pieniądze przepadły, a przestępcy nie zostali ujęci i nie ponieśli kary.

- W interpretacji sądu, który wcześniej zapoznał się z wyrokami w procesie karnym, jaki toczył się w tej sprawie, nie ma podstaw do roszczenia, bo uległo ono przedawnieniu po trzech latach od śmierci porwanego - tłumaczy Joanna Kaczmarek-Kęsik, rzecznik instytucji. Tym samym oddalono powództwo.

Argumentacji tej nie podziela mecenas Bogdan Borkowski, pełnomocnik Włodzimierza Olewnika. Jego zdaniem na dochodzenie odszkodowania było 10 lat - w tym terminie złożono pozew - i jest to kwestia prawna, którą trzeba poddać ocenie przez sąd wyższej instancji.

Zapowiedział już złożenie wniosku o pisemne uzasadnienie i apelację.

Wyrok nie jest prawomocny.

CZYTAJ TEŻ: Ojciec i szwagier Krzysztofa Olewnika z zarzutami. Chodzi o broń >>>