Wczoraj po południu został sparaliżowany system planowania lotów. Na warszawskim lotnisku Chopina nie mogło wystartować 11 maszyn, inne były opóźnione.

Zdaniem Mikosza, trudno jest w tej chwili wyliczyć straty finansowe spowodowane atakiem. Prezes zaznaczył, że wczoraj wieczorem najważniejszą sprawą było udrożnienie systemu i umożliwienie startu samolotom. Zapewnił, że około godziny 22 sytuacja wróciła do normy.

Zdaniem Mikosza sprawcom ataku mogło bardziej zależeć na rozgłosie, niż na przejęciu danych. Prezes zapewnił, że z baz LOT - nic nie zostało skradzione. Wyjaśnił także, że atak spowodował blokadę pracy serwerów, które służyły do produkowania danych, a nie ich magazynowania.

Systemy rezerwacyjne, ani listy pasażerów nie zostały przez hakerów naruszone. Zapewnił też, że mimo ataku, większa część firmy pracowała normalnie. 

ZOBACZ TAKŻE: LOT liczy straty po ataku hakerów>>>