Telewizja TVN podała, że do prokuratury trafił raport Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ABW napisała w nim, że równie prawdopodobny jak atak hakerów "jest ludzki błąd popełniony przez zewnętrzną firmę, która zajmuje się systemami informatycznymi linii". Według TVN, prokuratura, która prowadzi czynności sprawdzające, traktuje obie hipotezy jako równoważne.

- Celem postępowania sprawdzającego jest ustalenie, czy do awarii doszło na skutek umyślnego działania osób trzecich, czyli ataku na system teleinformatyczny, czy też błędu lub wady tego systemu - powiedział portalowi tvn24 rzecznik Prokuratury Okręgowej, Przemysław Nowak. Jutro może zapaść decyzja, czy w sprawie zostanie wszczęte śledztwo.

- Niech TVN zajmie się mediami, a nie informatyką - powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej prezes PLL LOT.

Sebastian Mikosz zapewnia, że firma wyjaśnia, co się stało i apeluje, żeby jej nie przeszkadzać. - Gdy będziemy wiedzieli, co się stało, poinformujemy o tym - dodaje prezes.

Do awarii doszło w niedzielę około godz. 16. LOT musiał odwołać 10 lotów krajowych i międzynarodowych, gdyż załogi samolotów nie dostały planów lotów, czyli dokumentów niezbędnych do startu. Skutki awarii dotknęły około 1400 pasażerów.

CZYTAJ TEŻ: LOT liczy straty po ataku hakerów >>>