W Pieniężnie nie ma miejsca dla pomnika sowieckiego zbrodniarza Iwana Czerniachowskiego - mówi burmistrz miasteczka Kazimierz Kiejdo. Dlatego burmistrz rozpoczął zbiórkę pieniędzy na demontaż pomnika generała. Czerniachowski w 1944 dowodził między innymi tajną operacją rozbrajania żołnierzy Armii Krajowej. W wyniku tej akcji kilka tysięcy Polaków zostało aresztowanych, wielu straciło życie. Wśród nich był między innymi komendant Okręgu Wileńskiego AK, pułkownik Aleksander Krzyżanowski "Wilk".

Kazimierz Kiejdo w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową apeluje o przekazywanie pieniędzy na usunięcie pomnika Czerniachowskiego. Jak wyjaśnia, to sprawa wszystkich Polaków, nasz obowiązek wobec tych, którzy oddali życie walcząc o Polskę i zginęli z rąk oprawców takich jak Czerniachowski. Burmistrz Kiejdo podkreśla, że pozostawienie pomnika generała w Pieniężnie nie ma żadnych podstaw. Po pierwsze pod pomnikiem nie ma szczątków generała, po drugie osoba, które zdradziecko aresztowała i zesłała żołnierzy AK nie może mieć pomnika.

Przeciwko rozbiórce protestowali Rosjanie zarzucając burmistrzowi, że nie szanuje żołnierzy, którzy wyzwalali Polskę spod okupacji niemieckiej. Kazimierz Kiejdo zapewnia jednak, że o czerwonoarmistach, którzy polegli w walce z Niemcami w Pieniężnie się pamięta, a cmentarz na którym spoczęli otoczony jest opieką. Pieniądze zbierane są nie tylko na rozbiórkę pomnika Czerniachowskiego ale też i na budowę miejsca pamięci ofiar wojen i represji w Pieniężnie.