Gniewino to mała, ponad 7 tys. gmina, w województwie pomorskim. Ale, jak tłumaczy Walczak, u nich znajduje miejsca pracy wiele osób z regionu.

- Znalezienie zatrudnienia jest kluczowe dla imigrantów, a u nas byłaby taka szansa - opowiada Walczak. Wówczas mogliby wynająć mieszkania od deweloperów.

W gminie działa kilka przedsiębiorstw m.in. przetwórstwa spożywczego. Poza tym ma już ona doświadczenie - mieszkają tam już cudzoziemcy z Mołdawii, którzy pracują w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, m.in. w zakładach rybnych przy produkcji konserw.

- Niewielka odległość od aglomeracji trójmiejskiej również ułatwia znalezienie i podjęcie pracy - dodaje Walczak. Jak podkreśla, jeżeli byłoby to kilka rodzin, to również i w szkole łatwo by było zadbać o adaptację dzieci. Przyjęcie małej liczby osób, pomogło też to uniknąć napięć społecznych, jak dodaje.

Wójt uważa, że takie rozwiązanie jest lepsze niż skoszarowanie 1-2 tys. osób w jednym miejscu.

- Wtedy łatwiej o agresję, a trudniej o pracę i aklimatyzację - mówi Walczak. I pisze do ministra: Wydaje mi się też, że gdyby inne instytucje, w tym samorządy, zdecydowały się na zaangażowanie w tę sprawę, przyjęcie do Polski uzgodnionej z innymi krajami liczby imigrantów stałoby się łatwiejsze do realizacji.