Szkot po wielu dniach śpiączki i kilku miesiącach rehabilitacji wrócił do Krakowa, aby podziękować lekarzom za uratowanie życia. Gary Walling rok temu przyjechało Krakowa jako turysta. W czasie zwiedzania pękła mu aorta piersiowa, rozwarstwiła się aorta brzuszna oraz tętnice biodrowe. Pacjentowi dawano 5 procent szans na przeżycie.

Po pięciogodzinnej operacji udało się go jednak ocalić.

Nie miałem możliwości, żeby osobiście podziękować polskim lekarzom za uratowanie, ponieważ byłem przez ponad 60 dni w śpiączce. To było dla mnie ważne, żeby tu wrócić wyrazić swoją wdzięczność lekarzom i całemu zespołowi za ocalenie mi życia - mówił Szkot.

Operacje kosztowały 250 tysięcy złotych. Lekarze ze szpitala Jana Pawła II podjęli ryzyko kosztownego leczenia mimo, że nie mieli pewności czy mężczyzna jest ubezpieczony - mówi dyrektora szpitala Anna Prokop-Staszecka.

Gary Walling nie wiedział o swojej chorobie - nadciśnieniu tętniczym. Gdyby do pęknięcia aorty doszło w jego niewielkiej miejscowości w Szkocji, tamtejsi lekarze mogliby mieć za mało czasu na ocalenie mu życia.