Po dzisiejszym przesłuchaniu Krzysztofa P., sąd nie wykluczył możliwości zmiany kwalifikacji czynów współoskarżonych - powiedział rzecznik prasowy sądu Michał Tomala. - Przekazując broń głównemu oskarżonemu, wiedzieli, że zostanie ona wykorzystana do popełnienia przestępstwa. Sąd uprzedził o możliwości przypisania im pomocnictwa do rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia lub nawet do zabójstwa - dodał.

Sąd odroczył proces, gdyż przy nowych zarzutach oskarżeni muszą mieć ustanowionych obrońców z urzędu. Współoskarżeni nie zostali aresztowani.

Wątek udziału dwóch współoskarżonych w zabójstwie zostanie rozwinięty. W następstwie pytań, które zadawałem można było wnioskować, że udział tych osób jest szerszy niż oni sami to przyznają - Przemysław Wiaczkis, obrońca Radosława W. nie krył zadowolenia z decyzji sędziego.

24 kwietnia 2011 roku doszło do brutalnego morderstwa w wilii w szczecińskiej dzielnicy Dąbie. Radosław W. miał zamordować swoją matkę, ojczyma, który był obywatelem Danii, oraz jego niepełnosprawnego syna.

Według ustaleń prokuratury, powodem morderstwa miała być chęć przejęcia majątku: laptopa, złotej biżuterii oraz telefonów komórkowych. Mężczyzna po zabójstwie zbiegł, był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. Został zatrzymany przez policję na wyspie Ibizie za handel narkotykami. W Hiszpanii trafił do więzienia, gdzie odbywał karę. We wrześniu 2014 został on przewieziony do aresztu w Szczecinie.

Radosław W. nie przyznał się do winy. Dziś zapowiedział, że złoży obszerne wyjaśnienia przed sądem. Grozi mu kara pozbawienia wolności nie krótsza niż 12 lat, z karą dożywocia włącznie.

Krzysztof P. i Wojciech B. przyznali się do zacierania śladów zbrodni i wcześniej złożyli bardzo obszerne wyjaśnienia. Przy zmianie kwalifikacji czynów grozi im kara pozbawienia wolności nie krótszej niż 3 lata przy oskarżeniu o pomocy w rozboju i nie krótszej niż 12 lat przy pomocy w zabójstwie.

W akcie oskarżenia występuje ponad 120 świadków. Rozpoczęcie nowego procesu nastąpi w połowie października.