To kolejne echo naszej publikacji w "Dzienniku Gazecie Prawnej" z 17 września. Jako pierwsi zwróciliśmy uwagę na fakt, iż informacja o tym, że ktoś przyszedł na świat dzięki metodzie sztucznego zapłodnienia, znajdzie się w wewnętrznych systemach Urzędu Stanu Cywilnego (USC), a dostęp do tych danych będzie miało kilka tysięcy urzędników w Polsce.

Kilka dni po naszym artykule sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich i poprosił o wyjaśnienia Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Jak wskazał w odpowiedzi wiceminister Przemysław Kuna, dane na temat wykorzystania procedury in vitro, w tym uznania ojcostwa, nie będą umieszczane bezpośrednio w akcie urodzenia. Znajdą się natomiast w tzw. rejestrze uznań i protokole uznania. Dokument ten będzie dołączany do akt zbiorowych aktu urodzenia i podlegał udostępnieniu jedynie na wniosek osoby, której to dotyczy – po osiągnięciu przez nią pełnoletności lub na żądanie sądu.

Wcześniej rzeczniczka resortu Małgorzata Woźniak w rozmowie z nami już po publikacji materiału w DGP zapewniła nas, że ustawa z 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności nie wprowadza żadnego rejestru dzieci urodzonych z in vitro w aktach urzędu stanu cywilnego. – Uznawanie dziecka przed kierownikiem  urzędu stanu cywilnego z in vitro dotyczy wyłącznie sytuacji, gdy dziecko biologicznie pochodzi od anonimowego dawcy męskiej komórki rozrodczej, a matka dziecka pozostaje w związku partnerskim tzn. partner matki nie jest jej mężem i nie może być dawcą męskiej komórki rozrodczej z powodu bezpłodności – tłumaczyła. Dodała również, że takie rozwiązanie zapewnia, że dziecko urodzone  w wyniku procedury in vitro będzie miało obojga rodziców (ojcem będzie partner matki, który wyraził zgodę na zastosowanie męskiej komórki rozrodczej od anonimowego dawcy).

MSW zapewnia również RPO, że dane dotyczące in vitro będą odpowiednio zabezpieczone. MSW przypomniało, że na pracownikach urzędów wykonujących zadania z zakresu rejestracji stanu cywilnego spoczywa obowiązek przestrzegania przepisów prawa, a za ich naruszenie grożą sankcje karne.

„Przemysław Kuna podkreślił, że zajmują się tym wyłącznie osoby posiadające odpowiednie upoważnienie do przetwarzania danych osobowych. Ponadto wskazał, że w Systemie Rejestrów Państwowych każdy z istniejących zbiorów danych funkcjonuje niezależnie od pozostałych, w związku z czym informacje zawarte w rejestrze uznań (będącym częścią rejestru stanu cywilnego ) nie będą widoczne w innych zbiorach np. w rejestrze PESEL. W opinii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych pozwoli to na odpowiednie zabezpieczenie informacji” – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej RPO.