Są dwa zawiadomienia z Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ) dotyczące m.in. nieprawidłowości przy przetargach - potwierdza Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Nasi rozmówcy podkreślają, że przygotowywane są kolejne. O nieprawidłowościach zawiadomiono również CBA.

Dzięki projektowi e-zdrowie każdy pacjent miał mieć dostęp do swojej historii choroby, wizyt lekarskich przez internetowe konto pacjenta, realizować receptę za pomocą SMS-a czy otrzymywać skierowanie do lekarza online. Jeszcze kilka miesięcy temu CSIOZ zapewniało, że wszystko będzie gotowe w tym roku. W sierpniu, po przeprowadzeniu na zlecenie nowego ministra zdrowia przeglądu stanu realizacji projektu P1, okazało się, że nie ma na to szans. Jak pisaliśmy niedawno w DGP, porażka oznacza utratę milionów euro z UE.

Pod koniec września powstał nowy harmonogram prac. Zgodnie z nim mają się one zakończyć w listopadzie 2016 r. Jeden z naszych rozmówców, pracownik CSIOZ, uważa, że to nierealne, a opóźnienie będzie znacznie większe. Sytuację jednego z największych i najdroższych projektów informatycznych w kraju komplikuje też brak kadr do jego realizacji. Jak wynika z naszych informacji, z pracy zrezygnowali główny prawnik CSIOZ oraz kolejny już kierownik projektu.

- W trakcie przeglądu projektu P1 stwierdzono nieprawidłowości, co zmusiło ministerstwo do podjęcia odpowiednich kroków - tłumaczy Adam Konka, nowy doradca ministra zdrowia, zajmujący się informatyzacją.

Najwięcej podejrzeń kontrolerów wzbudziła budowa kluczowego elementu, tzw. szyny. Miała ona integrować cały system. To do niej będą podłączone m.in. e-recepta, e-zwolnienie czy IKP. Podejrzanie wysoka była cena, za to niskie - kary za spóźnienia.

Problemy zaczęły się w listopadzie zeszłego roku. Wówczas umowę z CSIOZ zerwał wykonawca szyny. Firma nie wyrobiła się na czas: termin oddania mijał pod koniec 2014 r. Aby ratować sytuację, CSIOZ rozpisało nowy przetarg, do którego zgłosił się jeden wykonawca - CompuGroup z HP. Wygrał, mimo że zażądał 89,2 mln zł, czyli ponad sześć razy więcej, niż pierwotnie zakładano (projekt był wyceniany na 14 mln zł). Dodatkowe pieniądze miały pochodzić z budżetu państwa.

Jakby tego było mało, firma, która pracowała nad szyną od 2013 r., nie zostawiła praw autorskich do kodów źródłowych. Efekt był taki, że CSIOZ nie mogło skorzystać z tego, co udało się zrobić. Co, jak wynika z audytu ministerstwa, również jest przykładem nieprawidłowości w działaniu poprzedniego kierownictwa.

Kolejna wątpliwość, którą zgłasza w swoim przeglądzie ministerstwo, dotyczy kary za spóźnienia. - Nie zabezpieczała w sposób należyty interesów Skarbu Państwa - tłumaczy Katarzyna Maćkowska z CSIOZ. Sprawa była o tyle poważna, że opóźnienie budowy szyny jest równoznaczne z utratą finansowania z Unii.

Eksperci jako przykład potencjalnego scenariusza podają karę, którą nałożono na jedną z firm budujących system zarządzania dotacjami dla rolników. Wynosiła 120 proc. wartości umowy.

Niepokój budzi również obsługa prawna centrum. Ta sama kancelaria, która pracowała z jednym z wykonawców, była również wynajmowana przez CSIOZ (np. opiniowała przetargi). To zdaniem ministerstwa i nowego dyrektora centrum owocowało brakiem przejrzystości. To jedna ze spraw, o której zawiadomiono CBA, a także Krajową Izbę Radców Prawnych.

Prokuratura będzie się także przyglądać umowie z firmą PR, która miała promować internetowe konto pacjenta (IKP). Dzięki jej działaniom powstała osobna strona poświęcona IKP, wynajęto również znaną dziennikarkę do promocji "nowego produktu". Kłopot w tym, że "produkt" nie powstał. Podpisujący umowę musieli zaś wiedzieć o poślizgu, zanim wynajęli firmę. Zapłacili więc za reklamę i obsługę czegoś, co nie miało szans zadziałać.

Projekt wart 712 mln zł w 85 proc. miał być finansowany z Komisji Europejskiej. Jak na razie udało się rozliczyć z KE około 400 mln zł. Reszta jest zagrożona. CSIOZ liczy, że może się uda jeszcze rozliczyć w tym roku ok. 100 mln zł, zatwierdzając działanie wspominanego IKP. Jednak jak wynika z naszych informacji, nie ma na to szans. Wykonawcy systemu już zaznaczają, że jego budowa przeciągnie się do... kwietnia przyszłego roku. KE nie dorzuci ani złotówki.

Zgodnie z nowym harmonogramem prace mają się zakończyć do końca 2016 r. Tymczasem ostateczny termin wyznaczony przez KE (i tak już po przesunięciach, bo pierwotny mijał w listopadzie 2014 r.) to koniec tego roku.

Zdaniem byłego dyrektora CSIOZ problem leży po stronie ministerstwa, które nie przygotowało odpowiedniej podstawy prawnej. Zarzuca on również Ministerstwu Zdrowia brak przejrzystości. W jednej z notatek służbowych informuje, że urzędnicy lobbowali za konkretną firmą informatyczną. Ministerstwo temu zaprzecza.

Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia, pod którego kuratelą znajdowała się informatyzacja służby zdrowia, od dłuższego czasu jest nieuchwytny dla dziennikarzy.