Adrian N., który przybrał imię Abu Bakr Al Sham, zainteresował się islamem jako 15-latek. Trafił do obozu militarnego w Syrii, przeszedł szkolenie i walczył u boku dżihadystów. Próbował wrócić do Niemiec, lecz kilkakrotnie deportowano go do Polski - przypomina "Super Express".

Wydano za nim list gończy, ale Adrian al N. ostatecznie nie trafił do więzienia i latem wyjechał do Jordanii. Tam w październiku został zatrzymany pod zarzutem terroryzmu.

Z "polskim dżihadystą" udało się skontaktować autorom filmu "Insha Allah - Krew męczenników" w reżyserii Witolda Gadowskiego, Macieja Grabysy i Michała Króla.

Nawróćcie się, póki jest jeszcze czas – apeluje on w filmie. - Póki nie przyszliśmy do waszych domów, aby sprawdzić, czy jesteście wierni Bogu Jedynemu. Jeśli nie, to zginiecie jak wszyscy niewierni. Takie jest prawo Allaha. My zwyciężymy, dojdziemy do Rzymu i na Placu Świętego Piotra będziemy urządzać masowe egzekucje niewiernych – zapowiada.