Na razie nie wiadomo, co było przyczyną - mówi rzecznik państwowej straży pożarnej w Łodzi, Adam Antczak. Frontowa ściana budynku runęła na chodnik. Trzy osoby same opuściły miejsce katastrofy, ratownicy wydobyli z gruzowiska dwie dalsze.

Miejsce katastrofy przeszukał pies ratowniczy. Strażacy rozstawiają geofon, aby za pomocą tego urządzenia sprawdzić, czy pod gruzami nie ma ludzi. Na miejscu jest 10 zastępów straży pożarnej.

Zarządca budynku twierdził, że nie były w nim prowadzone żadne roboty budowlane. Nadzór budowlany chce to zweryfikować, czeka też na zdjęcia i rysunki budynku, który należał do prywatnego właściciela.