Nie ma rozmów, nie będzie komunikacji w Bydgoszczy. Kierowcy i motorniczowie MZK zdecydowanie stawiają sprawę. Na ulice miasta rano nie wyjechały z zajezdni ani autobusy, ani tramwaje. Lider największego związku w MZK Andrzej Arndt podkreśla, że ratusz był informowany o postulatach, ale nikt nie przyszedł na rozmowy. Wyjaśnia, że związki wysłały do prezydenta miasta pismo z postulatami, ale prezydent dowiedział się o nim prawdopodobnie od dziennikarzy. Związkowcy czekali wczoraj do wieczora na spotkanie z przedstawicielami władz, ale nikt się nie zjawił. Dziś o 4 nie wyjechały więc na trasy autobusy i tramwaje. Na razie nie wiadomo, kiedy zaczną się rozmowy z władzami miasta. Andrzej Arndt powiedział, że strajk organizuje załoga MZK, a związki są tylko jej przedstawicielami.

Pracownicy MZK żądają odwołania nowego prezesa, Łukasza Niedźwieckiego, i powrotu dotychczasowego, Pawła Czyrnego. Główne zarzuty, jakie pracownicy MZK mają wobec Łukasza Niedźwiedzkiego, dotyczą obaw związanych z podzieleniem spółki na kilka mniejszych oraz obniżeniem stawek za transport autobusowy. Rano Zarząd Dróg Miejskich w Bydgoszczy uruchomił 12 autobusów, które mają ratować sytuację komunikacyjną w Bydgoszczy.