Krakowski sąd uznał, że oskarżony Brunon Kwiecień jest winny przygotowywania zamachu na Sejm i podżegania studentów do współudziału. Wyroku 13 lat więzienia domagała się prokuratura, obrono wnosiła o uniewinnienie.  Według prokuratury, były wykładowca Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, planował wypełnić wojskowy pojazd typu SKOT kilkoma tonami materiałów wybuchowych, wjechać w budynek parlamentu i zdetonować ładunek. Celem zamachu mieli być członkowie rządu, posłowie oraz senatorowie. Brunon Kwiecień został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w listopadzie 2012 roku.

Pierwszy w Polsce proces o działalność terrorystyczną toczył się blisko dwa lata. W czasie 120 rozpraw przed sądem zeznawało blisko stu świadków. Oskarżony przyznał się do planowania zamachu, ale twierdził, że inspirowała go do tego osoba współpracująca z ABW. Prokurator Mariusz Krasoń żądał dla Kwietnia 13 lat więzienia i podkreślał, że w czasie procesu wina oskarżonego została udowodniona.

W mowie końcowej Kwiecień tłumaczył, że został "wrobiony" w planowanie i przygotowywanie zamachu przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Oskarżonemu wtórowali jego obrońcy. Mecenas Maciej Burda wnosił o uniewinnienie swojego klienta. Na ławie oskarżonych oprócz Brunona Kwietnia zasiadał jeszcze Maciej O. który odpowiadał za nielegalne posiadanie broni i handel nią. Został skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata oraz grzywnę w wysokości 300 stawek dziennych po 10 złotych.