Dzięki zmianom od nowego roku postępowania mają toczyć się szybciej i sprawniej. Aby to osiągnąć, minister sprawiedliwości postanowił ustalić w nowym regulaminie urzędowania sądów sztywny, procentowy podział spraw pomiędzy poszczególnych sędziów.

- Jest tajemnicą poliszynela, że w niektórych apelacjach są święte krowy, które sądzą rzadko, a na dodatek w sprawach, które sobie wybiorą, a więc wymagających najmniejszego wysiłku. Chcemy skończyć z tą patologią - zapewnia Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości. Zmiany chwali Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

- Ograniczą one sytuacje tworzenia stanowisk wizytatorów z myślą o konkretnych osobach, np. kończących swoje kadencje na innych stanowiskach, po to, aby nie musiały orzekać w pełnym zakresie. To prowadziło do tworzenia stałych grup sędziów funkcyjnych, którzy tracili kontakt z orzekaniem, ale innych mieli kontrolować - tłumaczy.

Minister Piebiak zaznacza, że to pierwszy etap zmian. - Drugim będzie równomierne rozłożenie pracy między poszczególnymi sądami - podkreśla.

Dodaje, że resort dąży do tego, aby obywatele czekali na wyrok porównywalnie długo (czy raczej krótko) niezależnie od tego, czy sprawa toczy się w sądzie wielkomiejskim, czy też w małym miasteczku.

Co zupełnie rewolucyjne, nowy regulamin otwiera możliwość przyznawania konkretnych postępowań tym orzekającym, którzy w danej dziedzinie prawa się specjalizują. - Jeśli sprawy trafią do ekspertów, to z całą pewnością będą prowadzone sprawniej - przekonuje wiceminister Piebiak.

Skończy się też widzimisię szefów sądów przy podziale spraw: decydować ma kolejność ich wpływu i alfabetycznie uporządkowana lista orzekających.